Wady kreatorów stron, czy raczej czego nie da się zrobić w kreatorze stron? Kwestia opinii o kreatorach stron (konkretnych i ogólnie) jest bardzo trudnym i subiektywnym tematem.

Oczywiście staramy się podchodzić do tego tematu zdroworozsądkowo i uporządkować wszystkie kluczowe informacje dotyczące kreatorów stron www w ranking, jednak nie zmienia to faktu, że wady kreatorów stron to temat rzeka.

Straszne wady kreatorów stron www!

Na jakimkolwiek forum czy grupie dyskusyjnej ten temat by się nie pojawił, natychmiast zlatuje się masa znawców tematu (czasem prawdziwych, czasem „znafcuf”), którzy krzyczą, że w kreatorze nie da się pozycjonować, skalowanie strony to dramat, a jak chcesz zrobić cokolwiek innego, to nie.

Lepiej weź WordPressa, a najlepiej zleć mi. Tak to wygląda w skali od ludzi mających pojęcie o tym, czym są strony internetowe do znafcóf.

Tak często to wygląda. Jednak wiele opinii o kreatorach stron opiera się o stereotypy. Jakiś czas temu pisaliśmy na naszym blogu o edytorach stron WYSIWYG. Jasne, to narzędzia, które przed laty nie cieszyły się zbyt dużą popularnością i miały więcej wad niż zalet.

Co do tego nie mamy teraz nawet najmniejszej wątpliwości, bo te narzędzia miały wady. Przy nich wady kreatorów stron to… eh, drobne potknięcia.

Chociaż to może się wydawać śmieszne lub kłopotliwe, to jednak kreatory stron www mają sporo zalet. Tak, zalet. I to nie tylko takich, że robisz stronę bez kodowania czy możesz wszystko podpiąć w panelu bez większych kłopotów.

Jednak dalej jest trochę wad. I to na nich trzeba się niestety skupić. Oczywiście – wady kreatorów stron to często „spadek” zalet, czyli coś jest sporo łatwiejsze właśnie dlatego, że coś jest trudniejsze lub niemożliwe.

Niestety – tak jest i z tego wynika sporo narzekania znafcóf, którzy nie chcą się pogodzić z tym, że wiele rzeczy odbywa się kosztem czegoś.

Więc skoro jestem przy wadach kreatorów stron, trzeba zacząć od początku.

Nie masz dostępu do serwera FTP

No… nie masz. Ale po co Ci ten dostęp potrzebny?

Gdyby jacyś dostawcy hostingów udostępnili statystykę tego, co dzieje się w panelach zarządzania usługami, to pewnie by się okazało, że 90% użytkowników zagląda do niego tylko wtedy, gdy uruchamia autoinstalator jakiegoś CMS-a, potem gdy (być może) zakłada pocztę i włącza SSL, o ile nie było to wszystko ogarnięte za jednym zamachem.

Potem – nawet faktury przychodzą na maila, więc po co tam zaglądać, skoro edytuje się wszystko w CMS-ie.

Brak dostępu do serwerów FTP w kreatorach stron wynika z bardzo prostej rzeczy: jest mniej rzeczy do zepsucia, a najważniejsze funkcjonalności, do obsługi których trzeba całkiem sporo kliknięć, zostały „pochowane” pod praktycznymi przyciskami w kreatorze stron lub panelu użytkownika.

Czy w kreatorze stron można wgrać coś na hosting? No nie, ale miażdżąca większość użytkowników nigdy nie korzystała z tej funkcji. A to już coś znaczy, nie sądzisz?

Nie zoptymalizujesz samodzielnie kodu strony

To jest (podobno) poważy kłopot. W końcu wady kreatorów stron to nie tylko małe możliwości, ale też bardzo kiepski kod (tak, to było z przekąsem).

Brak możliwości samodzielnej optymalizacji kodu kreatora stron jest – powiedzmy – wadą. Nie, nie zrobisz tego samodzielnie, czyli nie wyciągniesz tego kodu, nie wrzucisz do jakiegoś magicznego narzędzia do optymalizacji i będzie pięknie.

Jednak znowu – jak dużo osób to robi? Oczywiście – ci, którzy się znają na kodowaniu stron będą chcieli ten kod pooptymalizować zawsze. Jednak jest to obarczone pewnym… powiedzmy, że ryzykiem.

Chociaż optymalizacja kodu stron naprawdę dużo daje, to bierze się za nią naprawdę niewiele osób. Zwłaszcza że wiele narzędzi, na przykład plug-inów do CMS-ów, podobno ten kod optymalizuje, ale nie zawsze to wygląda idealnie.

Z drugiej strony – taka sytuacja wymaga od twórców kreatorów stron znacznie więcej uwagi i pracy. Bo często okazuje się, że ten kod faktycznie wymaga optymalizacji. Jest kiepski semantycznie i tak dalej.

I tu jest naprawdę sporo do zrobienia jeśli chodzi o automatyczną optymalizację kodu. Na szczęście to nie czasy lat 90., kiedy semantyka w edytorach WYSIWYG była… powiedzmy, że dyskusyjna. Na szczęście wiele kreatorów stron dzisiaj naprawdę robi robotę i te strony stoją na bardzo sensownym kodzie.

Dużo bardziej sensownym, niż większości z nas się wydaje.

Zwłaszcza, że tak często gloryfikowane połączenie DIVI czy VC + WP też ma sporo na sumieniu.

Jak zrobisz stronę w kreatorze, to nigdzie jej nie przeniesiesz

No tak i… nie.

Kreatory stron oczywiście działają w bardzo konkretnym ekosystemie i ich możliwości są (powiedzmy, że) jakoś określone. Podobnie jak zdolność stron to działania poza tym ekosystemem.

Nie ma oczywiście tej łatwości, jak w przypadku WordPressa (powiedzmy, że łatwości), że można stronę przenieść na inny hosting klikając kilka razy i wgrywając pliki (co też czasem może budzić niepokój u dostawców hostingu).

Możesz zamówić eksport strony, ale w praktyce żaden kreator na to nie pozwala (chyba tylko WebWave wyróżnia się na tym tle).

Jednak sporym minusem tego jest prosty fakt: taka strona nie może być łatwo edytowana (trzeba edytować kod).

Za to jest oczywiście to, z czego kreatory słyną: łatwo zrobisz w nich stronę – bez kodowania i tak dalej. Niestety, wiele funkcji, wyciągniętych na wierzch, wprowadza pewne (najczęściej drobne, ale jednak) ograniczenia. Za to sporo ułatwia.
Jakie jeszcze są wady kreatorów stron?

To można mnożyć. Oczywiście, są opinie o tym, że nie da się pozycjonować stron, że strony są po prostu brzydkie, że brakuje możliwości, że nie ma pomocy i tak dalej.

A to tylko kilka rzeczy, które przyszły mi szybko na myśl i naprawdę nie musiałem się starać żeby je jakoś szczególnie wyliczać. Po prostu się nasunęły.

Jednak nie martw się – większość z tych wad albo dotyczy tylko zaawansowanych działań, albo jest mitami.

Wbrew pozorom wady kreatorów stron to nie tak obszerny temat i wiele z tych problemów wynik po prostu z niezrozumienia produktu. I tyle.